sobota, 29 września 2012

Moje włosy po wrześniu

Miesiąc temu uważałam, że słabo dbałam o włosy, ale we wrześniu to już całkiem je zaniedbałam. Nie dość, że dużo stresu, mało czasu na pielęgnację, zła dieta, to jakoś ogólnie nie był to mój najlepszy miesiąc.
Od połowy września nie miałam na głowie włosów a siano. Do tego znowu połamane końce i wypadanie, ale później je powstrzymałam. No i kiedy zauważyłam w końcu jakiś przyrost, to znowu trafi mi podciąć włosy. No cóż, trzeba było nie cofać się do pielęgnacji typu - szampon i byle jaka odżywka.
I tak prezentują się moje kłaki na dzień dzisiejszy: 


Czas je ogarnąć. A jak się mają Wasze włosy? :)

piątek, 28 września 2012

Małe zakupy

Wczoraj wybrałam się na chwilę do Biedronki i oto z czym wróciłam.

[blogger znowu przekręca mi zdjęcia]

Błyszczyk Bell Air Flow. Jego kolor strasznie mi się podoba i ma ładny zapach. Fajnie wygląda na ustach. Do tego taka cena ;)
Lakier do paznokci Eveline Colour Instant. Kilka dni temu postanowiłam kupić sobie czerwony lakier i proszę, jak na zawołanie takie właśnie pojawiły się w Biedronce. 
Nigdy nie miałam okazji używać żadnego błyszczyku z Bell, ani lakieru Eveline, gdyby nie Biedronka pewnie bym się na takie produkty szybko nie skusiła. A Wy co o nich uważacie?
Kończę pisanie i idę pomalować paznokcie! ;)

niedziela, 23 września 2012

Chyba osiwieję!

Dosłownie... Kilka lat temu zauważyłam na swojej głowie siwego włosa. Jeden taki pojawił się znikąd więc go wyrwałam i koniec problemu. Później jeszcze kilka razy takie spotkałam i wyrwałam, aż takiej dużej straty nie było. Do czasu. Niedawno zupełnie nie wiem skąd na mojej głowie pojawiło się ich dużo, dużo więcej. Zmieniłam przedziałek na drugą stronę z nadzieją, że może ukryje te włosy, ale mam pełno białych włosów. Na samej grzywce jest ich 7... Nawet nie chce wiedzieć ile jest z tyłu i wolę tego nawet nie sprawdzać. Przyczyną przedwczesnego siwienia mogą być po prostu geny, stres i pewnie jeszcze kilka czynników. Trochę to smutne, że człowiek w wieku 20 lat ma siwe włosy, a ktoś o 20 lat starszy nie ma ani jednego siwego włosa.
No cóż, pozostaje mi tylko rozejrzeć się za jakąś dobrą farbą do włosów. 

niedziela, 16 września 2012

Po długiej przerwie

Dawno mnie tu nie było, bo wszystko przez ostatnie dni szło nie po mojej myśli, do tego nauka i inne sprawy zupełnie odebrały mi czas i ochotę, żeby coś tu napisać.
Chyba nie muszę wspominać, że to wszystko oczywiście wpłynęło niestety na moje włosy, które postanowiły garściami wypadać... W związku z tym nieszczęściem, mam zamiar kupić olej rycynowy, który będę wcierać w skórę głowy, chcę też zacząć pić skrzyp i pokrzywę. Od niedawna mam w posiadaniu olej lniany, ale do tej pory użyłam go na włosy zaledwie dwa razy, więc zanim minie mu termin ważności chcę go wykorzystać najbardziej jak się da, a więc jeszcze do oczyszczania twarzy (chyba, że mi nie podpasuje), do ciała, pić go nie będę, choć jest bardzo zdrowy, ale nie smakuje mi więc nie będę się zmuszać.
Czy to wszystko podziała? Nie wiem, ale w mojej pielęgnacji ostatnio wieje nudą, więc trzeba to zmienić.
Od 4 dni regularnie ćwiczę. Nie są to jakieś specjalnie wymyślne ćwiczenia. Nie mam w planach schudnąć czy coś, chcę się po prostu lepiej czuć dzięki gimnastyce. :) Zazwyczaj szybko rezygnuję, dlatego piszę tu, żeby mieć większą motywację do działania.
W ostatnim czasie skończyło mi się kilka kosmetyków. Nie wiem jak tego dokonałam, po tak długim czasie, ale w końcu sięgnęłam dna ;)


1. Soraya Care & Control - bardzo lubię ten krem, świetnie nadaje się pod mój podkład. Kupiłam już kolejne (trzecie) i ostatnie opakowanie. Ostatnie dlatego, że chyba kończą go produkować, a poza tym czas na jakąś odmianę dla mojej starzejącej się skóry twarzy.
2. Jantar - chyba nie trzeba go przedstawiać. Również zaopatrzyłam się już w kolejną buteleczkę. 
3. Eveline Serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające Antycellulit 3D - mam go od roku. Pewnie gdybym używała go regularnie (skończyłby mi się już dawno ;) zauważyłabym jakieś zmiany. Podobno efekty już po dwóch tygodniach stosowania, lecz mi nigdy nie udało się tak długo używać bez przerwy. I tak nie wierzę, że dzięki takiemu kosmetykowi można pozbyć się cellulitu czy rozstępów, ale kupiłabym go ponownie. Podoba mi się to uczucie chłodzenia, które jest gwarancją natychmiastowego działania serum.

sobota, 8 września 2012

Moja kolekcja kosmetyków do włosów

Nie pamiętam dokładnie kiedy na dobrą sprawę zmieniłam swoją pielęgnację włosów, ale powiedzmy, że był to marzec tego roku.
Przez te kilka miesięcy na mojej półce oprócz jednego szamponu "2w1" zagościło wiele innych produktów.
Dla jednych może to być dużo, dla innych mało. Ja osobiście uważam, że mam tego sporo i powstrzymuję się z kupowaniem dopóki czegoś nie skończę (niestety z tym mam ogromny problem, nie tylko kosmetyki do włosów zużywam strasznie długo).
Tak prezentuje się moja kolekcja:






SZAMPONY
Barwa pokrzywowa - mój pierwszy szampon przeznaczony do gruntownego oczyszczenia włosów. Świetnie oczyszcza, aż włosy trzeszczą z radości, jednak dla mnie do częstego stosowania się nie nadaje, bo robi puch.
Joanna Naturia z brzozą i łopianem - stosowany bez przerwy zbyt wysuszał mi skórę i dostałam łupieżu, używam co drugie mycie i jest ok.
Joanna z apteczki babuni nawilżająco - regenerujący miód i mleko - jakoś zbyt często go nie używałam, ale włosy po nim były miękkie i ładnie lśniły.
Pharmaceris - użyłam dopiero 3 razy i już się z nim polubiłam.
Alterra z biotyną i kofeiną - nic specjalnego o nim powiedzieć nie mogę, jedynie, że ładnie pachnie.
ODŻYWKI
Joanna z apteczki babuni wzmacniająca skrzyp i rozmaryn - moja pierwsza odżywka. Teraz używam jej głównie przed myciem na olej, nie tyle na całe włosy co na skórę głowy.
Joanna Naturia mięta i wrzos - stosowałam jako odżywkę bez spłukiwania na włosy od ucha w dół, ale chyba będę ją nakładać na całe włosy, na trochę dłużej i wtedy ze spłukiwaniem.
Isana z olejkiem babassu - na razie nie mam zdania na jej temat. Na pewno nie szkodzi włosom.
Garnier ultra doux - pisałam już o niej tu . Już miesiąc jej nie używałam więc pewnie teraz do niej wrócę.
MASKI
Alterra granat i aloes - miałam na głowie lepsze maski od niej. Ogólnie nie jest zła, ale wiem, że ponownie jej nie kupię.
Schwarzkopf Gliss kur - zawiera w sobie silikony, ale z tego co mi się wydaje, łatwo zmywalne więc używałam jej czasem w lato aby chroniła włosy.
Ziaja intensywna odbudowa - użyłam jej zaledwie dwa razy i póki co mam zero zastrzeżeń.
WCIERKI
Jantar - to już moja druga buteleczka. Wydaje mi się, że przyspiesza porost włosów, a może sobie tylko to wmawiam ;) Na pewno dzięki niej mniej wypadają.
Joanna Rzepa - też już o niej kiedyś pisałam. Przyspiesza porost, zmniejsza wypadanie, ale troszkę przetłuszcza, coś za coś.
OLEJE
Cien - prawie go nie używam, bo strasznie nie pasuje mi jego zapach.
Sesa - wkrótce pojawi się recenzja. Mi pasuje.
Lniany - dopiero zaczynam przygodę z nim.
INNE
Biosilk jedwab do włosów - jakoś tak śmierdzi przez co nie lubiłam go używać. Później miałam jakąś manię i przez dwa miesiące systematycznie smarowałam nim końcówki, ale trochę mi je wysuszył więc mam przerwę.
Marion Natura silk - z czasów kiedy się włosami przejmowałam tyle co zeszłorocznym śniegiem. Wtedy był kompletną klapą, ale w lato przydał się jako ochrona przed promieniami UV.
ZUPEŁNIE SIĘ NIE SPRAWDZIŁY
Babydream niebieski - nie dość, że strasznie plącze włosy, słabo się pieni, włosy są strasznie szorstkie po nim, jest niewydajny to jeszcze przetłuszcza mi włosy. 

Nie wszystkie produkty są przetestowane do końca. Być może po dłuższym czasie i w innych połączeniach coś się nie sprawdzi, ale póki co jestem zadowolona, że w mojej kolekcji w większości są same dobre dla moich włosów kosmetyki. Oprócz sesy i Pharmaceris (ale był kupiony w promocji), wszystkie produkty mają niską cenę i w większości są produkowane przez polskie firmy. 
Ale mi z tego tasiemiec wyszedł, a i tak o każdej rzeczy pisałam tylko jedno/dwa zdania. 
Macie w swojej łazience któreś z tych kosmetyków? 

wtorek, 4 września 2012

Moje włosy po sierpniu

W zeszłym miesiącu mimo chęci jakoś zaniedbałam pielęgnację czupryny. Wiadomo w wakacje zawsze o takie rzeczy trudniej. Plan był taki a rzeczywistość trochę inna ;)
Olej nakładałam tylko na początku wakacji w sumie 6 razy. Chyba nie tak to miało wyglądać... Ten miesiąc musi być lepszy.
Maski nakładałam 7 razy. Teraz mam nową więc pewnie będę częściej używać.
Czas na zdjęcie, niestety słabej jakości...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...