czwartek, 18 grudnia 2014

Mini zakupy

Cześć!
Robiąc świąteczne prezenty dla bliskich, postanowiłam i sobie sprawić mały prezent. Niezbędnie potrzebne były mi następujące produkty: 


Lakier Be Beauty 4,99 zł Biedronka, tonik nawilżająco-oczyszczający Lirene 6,99 zł, też w Biedronce.


Konturówka do ust 6,29 zł Rossmann.


Krem do rąk Neutrogena + sztyft ochronny do ust chyba 12,99 zł w Netto. 

Mam nadzieję, że wszystkie powyższe kosmetyki będą się dobrze sprawować.

Znacie coś z nich? Jak wrażenia? :)

Pozdrawiam

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Włosy w październiku/listopadzie

Witajcie
Dziś spóźniona aktualizacja włosowa. W październiku i listopadzie nie poświęcałam zbyt wiele czasu włosom, choć kilka zmian zaszło na mojej głowie. 


W październiku dałam moim włosom nowy odcień, użyłam szamponu koloryzującego Joanna Multi Color effect w kolorze naturalny blond. Po kilku myciach kolor się wypłukał i dalej chodziłam z blondo-rudo włosami oraz odrostem. 


W listopadzie pozbyłam się 3 cm końcówek. Nie żałuję, włosy naprawdę były zniszczone. Po obcięciu pomalowałam włosy balsamem koloryzującym z ekstraktem z henny Venita orzech laskowy. 


Włosy wyglądają mniej więcej tak:

To nie był ich najlepszy dzień, odgniecione od kitka

Ogólnie włosy nie sprawiały mi większych problemów oprócz tego, że często brakowało im objętości. Poza tym były bardzo miękkie, dość błyszczące, ale trochę się elektryzowały. 

Czego używałam w październiku i listopadzie:
Mycie: Farmona Herbal Care pokrzywowy, Biały jeleń z chlorofilem
Odżywka: John Frieda Full Repair
Maska: Ziaja z ceramidami, Bingo Spa 40 aktywnych składników
Olej: migdałowy, kaktusowy (oba kilka razy tylko)
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów, jedwab Biosilk :D (podobno najgorsza rzecz jaką można dać włosom)
Wcierka: Seboravit, Kulpol L-102

W ubiegłych miesiącach chciałam przyspieszyć wzrost dzięki spożywaniu siemienia lnianego oraz piciu skrzypu i pokrzywy, jednak zabrakło mi systematyczności...

Pozdrawiam

czwartek, 13 listopada 2014

Denko po raz kolejny

Witam,
Długo mnie tu nie było. Jakoś nie mam ochoty ostatnio nic pisać. Dziś zostawiam tylko 'denny' post i idę sprzątać, a potem poćwiczyć, bo nie mam totalnie energii w tym szaroburym dniu.

Ostatnimi czasy udało mi się skończyć między innymi:


1. Kulpol płyn pokrzywowy - wcierki to moja ulubiona kategoria produktów do pielęgnacji włosów i chyba o każdej przetestowanej mam dobre zdanie. Płyn pokrzywowy miał zmniejszyć przetłuszczanie włosów. Czy to zrobił? Nie powiem, że nie, włosy myję zazwyczaj co 2 dni, ale pamiętam dokładnie jak już w połowie drugiego dnia włosy były nieładne, dzięki tej odżywce do wieczora cieszyłam się świeżymi włosami. Liczyłam też na szybszy wzrost włosów, ale w sumie zapomniałam zmierzyć i nie wiem czy coś wskórał.

2. Puma żółta. Ładny zapach, chociaż moja wcześniejsza Puma Jamaica miała to coś ;) Perfumy bardzo odpowiadały mi na co dzień, może kiedyś znowu kupię.


3. Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut - odżywka ani mnie nie zachwyciła ani rozczarowała. Uważam, że za taką cenę można kupić coś lepszego.


4. Avon puder prasowany - służył mi bardzo długo i byłam z niego zadowolona. Długa trwałość, odpowiedni kolor, chociaż kupowałam w ciemno, ładne opakowanie z lusterkiem znacznie ułatwiało mi życie. Mój obecny puder niestety nie ma wbudowanego lusterka.


5. Avon Super Shock tusz do rzęs - pisałam już kiedyś, że bardzo lubię tusze z tej serii. Nic się nie zmieniło, tu akurat tusz w świątecznej odsłonie. Z pewnością zamówię kolejny.

I to nie wszystko, bo zużyłam więcej produktów, ale nie mam zdjęć, a wiadomo - bez nich to nie to samo :p

Znacie któryś z wyżej wymienionych?
Pozdrawiam

P.S. Kathy - masz nowe pole do popisu :p Nie będzie nowej notki dopóki nie napiszesz 30 komentarzy :d <wyłudza komcie>

poniedziałek, 6 października 2014

Włosy we wrześniu

Kolejny miesiąc minął nawet nie wiem kiedy. Moje włosy we wrześniu zostały pomalowane farbą Garnier bardzo jasny blond, o czym pisałam w tym poście. Poza tym z moimi włosami nie działo się nic specjalnego. Pielęgnacja niemal bez zmian, włosy raczej żyły własnym życiem i nie poświęcałam im wiele uwagi, ale od października to się zmieni!

Czego używałam ostatnio?
Mycie: Loton z ceramidami, Farmona Herbal Care pokrzywowy 
Odżywka: Garnier z 3 olejkami (dołączona do farby do włosów)
Maska: Ziaja z ceramidami
Olej: migdałowy 
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów
Wcierka: Radical, Seboravit

Jak zwykle mam zastrzeżenia do swoich mizernych końców, ale z drugiej strony zawsze nie po drodze mi do fryzjerki, a nikt z domowników nie chce podjąć się tego wyzwania i skrócić mi włosów. Pogoda pod koniec miesiąca była raczej wietrzna dlatego najlepszą fryzurą dla mnie okazał się zwykły warkocz, niestety wygląda u mnie jak mysi ogonek więc muszę jakoś go rozciągać czy inaczej pleść, czas poszukać inspiracji i poradników w necie.
Jestem zadowolona z farbowania włosów, jednak uznałam, że malowanie odrostów co miesiąc, albo malowanie włosów w ogóle nie jest dla mnie dlatego już zaczynam powrót do naturalnych włosów, ciekawa jestem na ile starczy mi cierpliwości.

Zdjęcie niestety robione wieczorem, przy sztucznym świetle i z lampą, więc kolor jest przekłamany.


Pozdrawiam

środa, 24 września 2014

Loton szampon z ceramidami

Produkt o którym dziś napiszę kilka słów to mój ulubiony szampon do włosów firmy Loton

Szampon do włosów delikatnych z naturalnymi ceramidami jest przeznaczony do włosów wymagających szczególnej pielęgnacji. Dzięki specjalnej formule, w której naturalne ceramidy wypełniają ubytki w łodygach włosów i zwierają ich łuski, szampon dogłębnie odbudowuje włosy suche, matowe a także włosy łamliwe.


Czego wymagam od szamponu?
Oczywiście dobrego oczyszczania. Ten sprawdza się dobrze pod tym względem, radzi sobie z olejami, włosy zachowują świeżość przez 2 dni, czyli tyle ile od nich oczekuję. Pachnie raczej neutralnie, dobrze się pieni - lubię to. Włosy po umyciu są miękkie i nie mam większych problemów z rozczesaniem, co do wypełniania ubytków we włosach to ciężko stwierdzić, a i tak przecież od tego są maski, odżywki, oleje więc nie liczę, że szampon będzie do tego zdolny. Ogólnie jestem z niego bardzo zadowolona, plusem jest jego niska cena, jednak gorzej z dostępnością. Ja kupiłam swój w Netto, widziałam także w Naturze.

Moja skóra głowy nie jest zbyt wymagająca, szampon ma oczyścić włosy i sprawić żebym nie musiała myć ich codziennie. Nie straszne mi SLS więc ten produkt jest dla mnie niemal idealny.

Znacie? Jakie są Wasze niezawodne szampony?
Pozdrawiam

sobota, 13 września 2014

Efekt farbowania włosów

Najwyższa pora na post, w którym pokażę swoje włosy po użyciu Garnier Nutrisse Creme o kolorze 100 bardzo jasny naturalny blond. 
Skusiłam się na tę farbę ze względu na tę oto obietnicę:


Producent twierdzi że farba intensywnie rozjaśnia włosy do 4 tonów, zawiera formułę przeciw przesuszaniu. Prawdziwy, świetlisty blond i długotrwały efekt, jedwabiście miękkie, błyszczące włosy - nic tylko kupować. 

Wieczorem zadowolona wzięłam się za koloryzację.


Bogaty krem koloryzujący łatwo się rozprowadza i nie spływa podczas aplikacji. Zanurz się w świeżym, owocowym zapachu! Z tym zapachem to bym nie przesadzała, farba jak to farba śmierdzi strasznie, a raczej dusi, kto malował włosy ten wie. Nałożyłam miksturę na włosy i... no właśnie. Taka ze mnie gapa, że nie pomyślałam o tym, iż moje włosy, wbrew temu co mi się wydaje, są długie i niestety włosy ze spodu dostały minimalną ilość farby, bo nie przyszło mi do głowy, że jedno opakowanie to za mało. Dlatego też część włosów wygląda prawie tak samo jak przed farbowaniem, na szczęście włosy z wierzchu są równo pomalowane.

Po upływie czasu i umyciu włosów, ukazał się taki oto kolor:


Chociaż na zdjęciu zrobionym innego dnia i z innej perspektywy wyglądają tak:


Co tu wiele mówić. Super jasnego blondu się nie spodziewałam, no i moja wina, że zaopatrzyłam się w za małą ilość farby więc wyszło tak sobie. W słoneczny dzień, włosy wyglądają na blond, ale gdy światła jest trochę mniej, mam wrażenie, że jestem ruda. Na kolor nie narzekam, ale i tak wolę swój naturalny, jednak w nim wyglądam najlepiej (ta, to fajnie, że na długi czas się go pozbyłam). Zastanawiam się, czy za jakiś czas nie rozjaśnić włosów bardziej, aby mieć w końcu raz w życiu ten blond, a potem wrócić do naturalnego koloru, czy też od razu dać sobie spokój. 

A jeszcze co do stanu włosów. Tak, włosy są mięciutkie i błyszczące, ale ciekawe jakie się zrobią gdy skończę dołączoną odżywkę z 3 olejkami, która zapewnia 8 tygodni przeciw przesuszaniu.

Wyszedł całkiem długi post więc pora kończyć.

Dajcie znać co sądzicie.

Pozdrawiam

poniedziałek, 8 września 2014

Włosy w sierpniu

Ledwie dodałam aktualizację z lipca, a już czas na sierpniowy podgląd włosów.
Sierpień dla moich włosów był średnim miesiącem. Jedyne moje osiągnięcie to mycie włosów co 3 dni. Pielęgnacja wyglądała niemal tak samo jak w lipcu:

Mycie: Loton z ceramidami, Farmona Herbal Care pokrzywowy 
Odżywka: Garnier Avokado i Karite
Maska: Bingo Spa 40 aktywnych składników
Olej: (prawie przed każdym myciem) migdałowy 
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów
Wcierka: Seboravit

Niestety włosy zaczęły trochę bardziej wypadać (tłumaczę to sobie zmianą pogody, ale kto wie...). Dzięki regularnemu olejowaniu włosy były miękkie, błyszczące, ale wciąż wierzchnia warstwa trochę się puszyła. Mam zamiar podciąć znów końcówki, bo są jakieś rzadkie i smętne, same oceńcie: 


Ogólnie włosy może nie wyglądają źle na zdjęciu, ale w rzeczywistości mam im trochę do zarzucenia.

We wrześniu moje włosy zostały nieco odmienione...




Nie mogłam się oprzeć, gdy w sklepie wpadła mi ta farba w ręce. Musiałam ją kupić i cóż - pomalować włosy! Skoro rozjaśnia do 4 tonów to trzeba było spróbować. Efekt farbowania w następnym poście.

Pozdrawiam

poniedziałek, 1 września 2014

Loki po ślimaku

Dziś już 1 września, jak ten czas szybko leci. 
Wakacje były bardzo gorące dlatego często na mojej głowie gościł kok ślimak przypinany spinkami klamerkami na czubku głowy. Po rozpuszczeniu koczka wychodziły różne skręty i wywijasy, a pewnego dnia udało mi się zrobić najlepszego ślimaka w życiu, po którym wyszły oto takie loki:


Jak Wam się podobają?
Lubicie koczka-ślimaka? Ciekawa jestem jak po nim prezentują się Wasze włosy :-)

Pozdrawiam

P.S. Kathy Leonia w końcu masz nowe miejsce do spamowania :D

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Włosy w lipcu

Połowa sierpnia prawie a u mnie dopiero aktualizacja stanu włosów, ale cóż. Wakacje mam to muszę z nich korzystać ;)

Jak dbałam o włosy? Nic specjalnego, ale w końcu miałam więcej czasu, żeby je olejować w miarę systematycznie. Mój odwieczny problem czyli zniszczone końcówki oczywiście towarzyszy mi nadal. Pewnie niedługo znów skrócę włosy, tym razem o jakieś 5-7 cm aby raz na zawsze pozbyć się zniszczeń. Moim kolejnym problemem jest to, że suche włosy zaczęły mi się łamać na wysokości gumki do włosów kiedy robię sobie kitkę. Długie włosy to jednak problem. Już wiem czemu zwykle miałam takie do ramion :p

Pielęgnacja wyglądała następująco:
Mycie: Loton z ceramidami 
Odżywka: Garnier Avokado i Karite
Maska: Bingo Spa 40 aktywnych składników
Olej: (prawie przed każdym myciem) migdałowy 
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów
Wcierka: Radical

Ogólnie myślałam, że z powodu afrykańskich upałów będę zmuszona włosy myć częściej, tymczasem myłam je co dwa, a czasem nawet co trzy dni więc jestem zadowolona.

I słit focia włosów:


Zdjęcie z lampą zaraz po umyciu i wysuszeniu więc wyglądają znośnie.

Pozdrawiam

wtorek, 5 sierpnia 2014

Zakupy...

Hej.
Gdzie byłam jak mnie nie było? Na zakupach!
Dawno nie pisałam, dziś też szybka notka, z moimi włosowymi nowościami. Tym razem totalnie zaszalałam (zwykle nie jestem tak rozrzutna!) i do mojej szafki wprowadziło się 7 nowych produktów.


Skusiłam się na maskę z Bingo Spa 40 aktywnych składników, oraz Wax. Kupiłam kolejny olej Vatika oliwkowy z dodatkami, szampon oraz odżywkę Alverde i jeszcze jedną odżywkę tym razem Balea. Nie byłby to pełen pakiet gdybym nie sprawiła sobie również jakiejś wcierki, tym razem był to Seboravit. 
To nie koniec moich zakupów, kupiłam również szczotkę do ciała oraz do twarzy i algi morskie z Biedronki. 

Póki co używałam jedynie Bingo i Seboravit, a reszta kosmetyków musi cierpliwie poczekać na swoją kolej. Mam duże zapasy więc nie wiem kiedy dane mi będzie owtorzyć te wszystkie cuda.

Ciekawa jestem czy używałyście czegoś z tych produktów i jak spisało się to u Was?
Pozdrawiam

czwartek, 3 lipca 2014

Włosy maj-czerwiec

Cześć
Dawno nie było aktualizacji włosów, a to dlatego, że nie miał mi kto pstryknąć fotki a i nauki było jakoś więcej więc głowy do tego też nie miałam. Nadrabiam więc szybko zaległości.

Pielęgnacja w maju i czerwcu nie różniła się zbytnio od tej z poprzednich miesięcy. Nie miałam czasu zajmować się włosami, ale w maju pozbyłam się 4 cm włosów, niestety nie mam zdjęcia. Okazało się też, że należało by ściąć jeszcze 5 cm aby moje włosy były już w całości zdrowe. Trochę mnie to zdziwiło, z drugiej strony wiedziałam, że moim włosom daleko do ideału. W czerwcu nic ciekawego na mojej głowie się nie działo, a to lista kosmetyków których używałam:

Mycie: Cece salon kokosowy do włosów wypadających, Biały Jeleń z chlorofilem 
Odżywka: Isana z babassu, Gliss kur do włosów normalnych i uszkodzonych
Maska: Babcia Agafia wzmacniająca
Olej: (niezbyt często) kaktusowy, migdałowy 
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów
Wcierka: Radical

Włosy wyglądają dużo lepiej po wizycie u fryzjerki jednak nadal mam dużo rozdwojonych końcówek. W wakacje planuję częściej olejować włosy i zrobić coś, aby rosły szybciej. Może zdecyduję się na ścięcie ich do ramion, żeby mieć już 100% zdrowych włosów... Po lecie i tak będą wymagały ścięcia więc może nie będę czekać aż zniszczenia będą szły dalej? Muszę to przemyśleć.



Jak się mają Wasze włosy?
Pozdrawiam

wtorek, 17 czerwca 2014

Bielenda - Multifunkcyjny krem korygujący CC 10w1 neutralizujący zaczerwienienia

Witajcie!
I wybaczcie, że dawno mnie tu nie było. 

Od jakiegoś czasu używam nowego kremu do twarzy którym jest multifunkcyjny krem korygujący do każdego rodzaju cery - Bielenda CC 10 w 1


Słówko od producenta: 
Innowacyjny krem idealnie maskuje niedoskonałości oraz wyrównuje koloryt cery, intensywnie nawilża, skutecznie podnosi trwałość makijażu. Lekka, nietłusta formuła szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu, nie zatyka porów. Krem stanowi idealną bazę pod makijaż.

Zawiera: Kwas Hialuronowy, Troxyrutynę i Alantoinę.

Krem jest bezpieczny dla skóry wrażliwej.

0% parabenów 0% sztucznych barwników 0% oleju parafinowego 0% PEG

Moje wrażenia:
Krem zamknięty w tubce o pojemności 40 ml ma zielony kolor i dość rzadką konsystencję. Nie trzeba go dużo aby pokryć nim całą twarz. Oczywiście po nałożeniu kremu nie będziecie wyglądać jak ogr :p chyba, że po prostu wylejecie pół opakowania na raz. Co do wyrównywania kolorytu, z moją twarzą sobie nie radzi, widać lekką poprawę jednak nie są to spektakularne efekty. Dobrze nawilża i bardzo szybko się wchłania, pozostawiając skórę matową. Tak jak powiedział producent, krem stanowi dla mnie idealną bazę pod makijaż i faktycznie trochę podnosi jego trwałość. 
Ogólnie jestem zadowolona z tego produktu, chociaż nie spełnił swojej najważniejszej funkcji, czyli maskowania niedoskonałości. Nie zamierzałam go stosować solo więc nie ubolewam aż tak nad tą jedną wadą, a krem w duecie z podkładem dobrze współgrają więc nie żałuję tych 18 zł jakie na niego wydałam.

Ciekawa jestem jakich Wy używacie kremów. Zwykłych, BB, CC, może jeszcze jakichś innych? ;)
Pozdrawiam

niedziela, 11 maja 2014

Kolejne denko

Od ostatniego denka minęło już trochę czasu. Czego udało mi się pozbyć?

1. Sesa - olej z którym nie za bardzo się polubiłam. Faktycznie włosy po nim były miękkie i błyszczące, za to na sklap nie mogłam go używać, gdyż kończyło się to totalnym przyklapem i skróconą świeżością włosów. Na moich włosach zapach utrzymywał się jeszcze po następnym myciu więc jeśli komuś przeszkadza intensywny ziołowy zapach to może mieć z tym problem. Ja nie kupię go ponownie, gdyż jest to drogi olej, a jego działanie wcale mnie nie powaliło.




2. Bielenda Bawełna cera sucha i wrażliwa. Krem na dzień, dobrze spisywał się pod podkładem. Solo zostawiał delikatny film na twarzy więc bez pudru ani rusz, za bardzo się świeciłam. Ogólnie jestem z niego zadowolona. Kupiłabym ponownie, ale mam już nowe inne kremy do przetestowania.



3. Avon Solutions krem pod oczy. Również dobry produkt, nie mam mu nic do zarzucenia. Kupiłabym ponownie.


4. Avon Skin so Soft krem do rąk z drobinkami złota. Nie przypadł mi do gustu jego zapach, działanie przeciętne. Wystarczyła niewielka ilość, aby pokryć całe dłonie, więc wykańczanie go trochę mi zajęło, ale się udało. Nie kupię ponownie.
5. Garnier Intensywna pielęgnacja skóry bardzo suchej. Krem towarzyszył mi całą zimę i moje ręce były w bardzo dobrym stanie dzięki niemu. Dobrze nawilża więc sądzę, że kiedyś kupię ponownie.


Nie ma tego dużo, ale jak na mnie to i tak spory sukces. Znacie któryś z tych produktów?
Pozdrawiam.

sobota, 3 maja 2014

Włosy w kwietniu

Kwiecień upłynął mi pod znakiem pokrzywy. Przez 20 dni piłam herbatę pokrzywową, a po każdym myciu włosów wcierałam w głowę płyn pokrzywowy firmy Kulpol. Szczerze mówiąc ten miesiąc nie był najlepszy dla moich włosów. Nie miałam czasu się nimi zajmować, do tego od początku roku używam tego samego zestawu kosmetyków, ale w maju czas na jakieś zmiany, gdyż moje włosy zrobiły się suche. Końcówki znowu się rozdwajają, włosy plączą się strasznie, przynajmniej wypadanie w normie.

Wszystko wyglądało tak:
Mycie: Cece salon kokosowy do włosów wypadających
Odżywka: Isana z babassu, Gliss kur do włosów normalnych i uszkodzonych (kilka razy)
Maska: Babcia Agafia wzmacniająca
Olej: 2x Sesa
Zabezpieczanie końcówek: Marion 7 efektów
Wcierka: płyn pokrzywowy Kulpol

Nie zmierzyłam włosów przed piciem i wcieraniem pokrzywy więc nie wiem czy miało to jakiś wpływ na przyrost. Tak jak pisałam wyżej, moje włosy są przesuszone i zaczęły się niszczyć. Po części jest to wina tego, że zawsze bardziej interesował mnie skalp niż reszta włosów. Najważniejsze aby włosy nie wypadały, żeby się szybko nie przetłuszczały, żeby nie były przylizane itd, przez to mniej skupiałam się na długości włosów i teraz mam siano oraz to:


w całości moje włosy prezentują się tak:


Jak się mają Wasze włosy?
Pozdrawiam

niedziela, 6 kwietnia 2014

Pokrzywa

W kwietniu postanowiłam zacząć coś, co już dawno chodziło mi po głowie. Otóż o cudownych właściwościach pokrzywy czytałam już kilka lat temu, jednak jakoś nie mogłam się przełamać do spożywania tego zioła. 
W końcu poszłam do sklepu, kupiłam pudełko herbaty pokrzywowej i zaczęłam pić. Mam do spożycia 20 herbat, dziś wypiłam już siódmą szklankę naparu. 


Co dobrego może dać picie pokrzywy?
- pokrzywa poprawia stan cery, paznokci i włosów nadając im piękny połysk
- oczyszcza organizm z toksyn i kwasu moczowego
- wzmacnia układ odpornościowy poprzez stymulację leukocytów, ma działanie antybakteryjne i antywirusowe
- liście mają działanie przeciwalergiczne i oczyszczają zatoki, dlatego herbata z pokrzywy jest zalecana podczas leczenia kataru siennego
- wpływa na emisję enzymów z trzustki, przez co obniża poziom cukru we krwi
- dostarcza dużo żelaza co przeciwdziała niedokrwistości, anemii i słabemu krzepnięciu krwi. W efekcie zwiększa ilość hemoglobiny i erytrocytów we krwi, co przekłada się na lepsze krążenie i wydolność fizyczną.
- zapobieganie tworzenia się piasku nerkowego, dlatego stosuje się ją jako suplement diety podczas leczenia chorób
- wykorzystywana jet także do leczenia prostaty i zapaleń dróg moczowych
- wspomaga trawienie, przez pobudzenie żołądka do emisji soków trawiennych
- zapobiega wrzodom żołądka i jelit
- pomaga pozbyć się flegmy z narządów oddechowych i oczyszcza zatoki
- przeciwdziała schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony

Jak widać samo dobro, oczywiście trzeba pamiętać, że pokrzywa wypłukuje z organizmu witaminy z grupy B oraz magnez. Mnie najbardziej interesuje jak zadziała na włosy, skórę i paznokcie. Pierwsza szklanka herbaty niezbyt mi zasmakowała jednak teraz tak się przyzwyczaiłam, że nie mam już problemów z piciem. Jeśli zauważę pozytywne efekty picia pokrzywy na pewno będę robić częściej takie 20-dniowe kuracje. Jeśli nie, i tak będę ją pić już nie tak regularnie, ale chociażby co jakiś czas dla lepszego trawienia. 

Pijecie herbatę z pokrzywy? Jak efekty?
Pozdrawiam

sobota, 29 marca 2014

Włosy w lutym i marcu

W lutym nie miałam możliwości zrobienia zdjęcia więc odkładałam aktualizację na potem, aż minął prawie kolejny miesiąc więc najwyższy czas dodać post z podsumowaniem. 
Pielęgnacja włosów w lutym i marcu wyglądała tak samo, z tym, że w drugim miesiącu używałam rzadziej olei i znowu zaczęłam wcierać odżywkę w głowę. 
Na początku marca podcięłam trochę włosy (około 1,5cm) końcówki nie są jeszcze w idealnym stanie, nie są też wyrównane tak jakbym chciała, co widać nawet na zdjęciu, ale bałam się na raz stracić dużo z długości. Na szczęście przyrost w tym okresie był szybszy niż zwykle więc nie poczułam tej straty, a w końcu rozpuszczone włosy prezentują się w miarę przyzwoicie, już nie ma smętnych, poszarpanych, nierównych końców. 

Rytuał włosowy wyglądał tak:
Mycie: Cece salon kokosowy do włosów wypadających
Odżywki: Isana z babassu
Maski: Babcia Agafia wzmacniająca
Olej: kokosowy, kaktusowy
Zabezpieczanie końcówek: maska Ziaja z ceramidami b/s
Wcierka: radical (w marcu)


Jak się mają Wasze włosy?
Pozdrawiam

czwartek, 20 marca 2014

Olej kaktusowy

Hej, 
dawno mnie tu nie było, ale dziś pierwszy dzień wiosny, pogoda w końcu się poprawiła i nawet chęć napisania notki się pojawiła. 

W lutym pozwoliłam sobie na zakup oleju kaktusowego Vatika za 15 zł. Cóż w nim szczególnego?


Olejek Vatika Dabur zawiera odżywcze ekstrakty z kaktusa, garger i czosnku. Unikalna formuła dostarcza odżywcze składniki włosom i skórze głowy, przyczyniając się do kontroli i spadku wypadających włosów.
kaktus - zapobiega wypadaniu włosów i regeneruje włosy
garger - pomaga odżywiać włosy od nasady aż po same końce
czosnek - wraz z innymi składnikami pomaga zredukować wypadanie włosów.

Ja jestem nim zachwycona. Używam co drugie mycie na skórę głowy oraz całe włosy, ograniczenie wypadania zauważyłam już chyba po 3 razach. Ładnie pachnie, ma lekką konsystencję, ogranicza wypadanie włosów, nabłyszcza, wygładza, sprawia, że są mięsiste i dobrze się układają. Moim zdaniem wpływa również na przyspieszenie porostu, jakoś w lutym wydawało mi się, że przybyło mi więcej cm niż zwykle. Włosy są odpowiednio dociążone, nie wiem czego chcieć więcej. 
Póki co jest to najlepszy olej dla moich nisko i średnio porowatych włosów, chociaż ta wierzchnia warstwa czasem i tak się puszy mimo cudownego działania oleju, ale cóż - nie można mieć wszystkiego ;)

Miałyście przyjemność używać oleju kaktusowego? Jak się sprawdził?
Pozdrawiam

wtorek, 4 marca 2014

Przełom na mojej twarzy

Moja twarz zawsze pozostawiała wiele do życzenia. Mam cerę mieszaną, suche policzki i problemową strefę T. Na mojej buzi zawsze musiała się znaleźć jakaś krosta lub coś innego, do tego niestety pękające naczynka na policzkach i wągry na nosie. Już dawno przyzwyczaiłam się do niespodzianek na twarzy, nie używam nawet super kryjących fluidów ani nic, bo uważam, że aż tak tragicznie nie jest, z drugiej strony nie ma co się tapetować za bardzo. 
O swoją twarz dbałam bez większego zastanowienia, myłam pierwszym lepszym żelem, potem jakiś tonik i krem.
Od jakiegoś czasu zaczęłam przykładać więcej uwagi do pielęgnacji cery i w końcu widzę efekty. Ostatnio nawet patrząc w lustro byłam zadowolona ze swojej twarzy. Co się zmieniło?

Przede wszystkim żel do twarzy. Soraya Care&Control z minerałami i kwasami owocowymi. Lubię kremy z tej linii i miałam już chyba 3, a żel choć posiadam od jakiegoś czasu to nie używałam go, co było błędem, ponieważ dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia skóry, nie wysusza, poza tym ma jeszcze poprawiać koloryt skóry i mam nadzieję, że też to robi. 


Dalej, woda różana. Odstawienie alkoholowego toniku na rzecz wody różanej to jedna z lepszych rzeczy jakie spotkały moją twarz. Po pierwsze ładniejszy zapach, po drugie nie podrażnia, działa kojąco. 


Lirene Peeling drobnoziarnisty wygładzająco-oczyszczający. Przy okazji zakupów w Biedronce wrzuciłam go do koszyka, jako że tak dawno nic nie kupiłam z tej dziedziny. Oczarował mnie po pierwszym użyciu i nie wiem, jak mogłam wcześniej bez niego żyć? Poza tym producent twierdzi, że wyciągi ze świeżej cytryny i lilii wodnej zmniejszają widoczność śladów po niedoskonałościach. W sam raz dla mnie.


Na koniec krem Soraya, P+C vitamin - cera naczynkowa na noc. Po zdenkowaniu poprzedniego kremu na noc zastanawiałam się jaki wybrać następny, wtedy Rossmann przyszedł mi z pomocą, gdyż akurat wchodziła nowa gazetka z tym kremem w promocji więc nie zastanawiając się dużo kupiłam i mam nadzieję, że choć trochę poprawi stan mojej cery. Cudów się nie spodziewam, jednak muszę przyznać, że krem doskonale koi moją skórę po całym dniu, w jakimś stopniu może i wpłynął na moje naczynka - tzn. od kiedy go używam ich stan się nie pogorszył więc jest dobrze. 


Ostatnim moim odkryciem oczywiście głównie na ślady i przebarwienia jest maseczka z kurkumy, o której być może już słyszeliście, ja mimo iż czytałam o niej dużo wcześniej, to dopiero niedawno postanowiłam ją wypróbować i chociaż użyłam jej jeden raz to wiem, że będę do niej wracać często. 

Jak tam Wasze twarze? :) Znacie te produkty? A może możecie coś polecić?
Pozdrawiam

środa, 19 lutego 2014

Denko

Nawet nie wiecie jaką radość sprawia mi kończenie kosmetyków! Idzie mi to strasznie powoli, do tego w ostatnim roku pilnowałam się żeby nie kupić szóstego szamponu, który zdąży się przeterminować zanim zacznę go używać, więc z żalem patrzyłam na Wasze posty zakupowe. Pod koniec roku udało mi się wykończyć sporo kosmetyków, a teraz do kosza lecą kolejne produkty, a ja niedługo zminimalizuję swoje zasoby i będę mogła znowu poszaleć w drogerii :D. 


1. Skoncentrowany szampon Pharmaceris do włosów osłabionych. Myślałam, że nigdy go nie skończę. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, żeby umyć dobrze całe włosy. Zapach mi się podobał. Nie podrażniał. Cena dość wysoka, ale ja akurat kupiłam go w promocji gdzieś za 18 zł.  Kupiłabym ponownie, gdyby nie to, że jest tysiąc innych szamponów na które mam ochotę.


2. Tonik ściągający Garnier. Z tym też męczyłam się dłużej niż należy, ale żal mi było wyrzucać tyle płynu więc mimo drobnego przeterminowania używałam go dalej, a on nie zrobił krzywdy mojej skórze. Zapach taki sobie, mnie się nie podobał. Ceny nie znam już, zresztą to była część zestawu, krem z tej linii pojawił się w poprzednim denku. Tonik dobrze oczyszczał moją skórę, ale póki co nie zamierzam kupić go ponownie.


3. Maska do twarzy Avon Planet spa z minerałami z Morza Martwego. Ceny też już nie pamiętam, ale pewnie coś około 10 zł. Lubiłam ten produkt, faktycznie skóra była ładniejsza, miękka i oczyszczona. Może jeszcze kiedyś ją zamówię.

To by było na tyle. Znacie któryś z tych produktów? Spisały się u Was?
Pozdrawiam

czwartek, 13 lutego 2014

Włosy w styczniu

Nie miałam czasu za bardzo zajmować się włosami w styczniu, do tego zima, stres itp. spowodowały, że moje włosy były w stanie średnim. Pielęgnacja wyglądała niemal tak jak miesiąc wcześniej, ale w lutym planuję wprowadzić w końcu jakieś zmiany.

Mycie: Pharmaceris skoncentrowany szampon wzmacniający (w końcu się skończył!) 
Odżywki: Isana z babassu, Gliss kur z olejem arganowym i mleczkiem kokosowym
Maski: Babcia Agafia wzmacniająca, Ziaja z ceramidami
Olej: 2x lniany, 2x kokosowy
Zabezpieczanie końcówek: maska Ziaja z ceramidami b/s
Wcierka: Radical mgiełka

zdjęcie bez lampy


Przetłuszczanie: Jak na taką pogodę, nie najgorzej.
Wypadanie: Zminimalizowane, choć były dni kiedy się nasilało. (stres)
Problem: połamane końcówki, puszenie wierzchniej warstwy, elektryzowanie.
Przyrost: Nie mierzyłam, może trochę ponad 1cm. Teraz zapuszczam grzywkę więc mam nowe pasmo kontrolne które wynosi 16,5 cm.
Inne: Praktycznie przez cały miesiąc wspomagałam się multiwitaminą z Biedronki, oraz witaminą B12 do ssania.

Jak się mają Wasze włosy?
Pozdrawiam

sobota, 8 lutego 2014

Isana z babassu

Hej,
Dziś krótko o znanej i już wycofanej ze sprzedaży odżywce - Isana z olejkiem babassu. Swego czasu cieszyła się bardzo dużą popularnością i wieloma pozytywnymi komentarzami więc kupiłam ją i ja. 

Jak się sprawdziła? 


Po myciu nałożona na kilka minut w sumie szału nie robiła na moich włosach, po prostu łatwiejsze rozczesywanie, trochę połysku. Włosy i tak nie były jakoś specjalnie nawilżone więc zaczęłam ją używać przed myciem. Czasem pod czepek na pół godziny, czasem po prostu na chwilę przed myciem. Efekt zadowalający, więc pewnie tak skończy swój żywot, ale choć jest dość rzadka to bardzo wydajna. U mnie najlepszy efekt daje nałożona na olej więc w sumie nie żałuję wydanych pieniędzy na tą popularną odżywkę.

Używałyście? Spisała się na Waszych włosach?
Pozdrawiam

wtorek, 4 lutego 2014

W kuchni

Ostatnio rzadko tu bywam, jakoś nie mam weny do pisania postów, ale regularnie odwiedzam Wasze blogi.
Kathy Leonia często sprawia, że cieknie mi ślinka jak patrzę na jej kulinarne przeboje, więc postanowiłam też coś wyczarować. Zwykle w kuchni mam dwie lewe ręce, jednak raz na jakiś czas coś nawet jadalnego przygotuję.
Nigdy nie jadłam pizzerki, pamiętam jak sto lat temu, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, wszyscy je jedli, (potem nastała era bułek z parówką, ale pizzerki wciąż się jeszcze przewijały :p)
Postanowiłam jakoś na to zaradzić i stworzyłam własnymi rękami swoją "pizzerkę", a co. Jestem pewna, że była dużo lepsza niż te sklepowe. ;)

Przepis musiał być prosty inaczej bym nie podołała.
ciasto: mąka i ciepła woda
cała reszta: to co było pod ręką, oraz co lubimy, u mnie był to ketchup, paróweczka, ser i znowu ketchup.

a tak wyglądało moje dzieło: 


 Rumiany placuszek, nawet kształtny mi wyszedł. Otóż mieszamy mąkę z wodą i ugniatamy aż ugnieciemy do satysfakcjonującej nas masy, nadajemy kształt i wrzucamy na suchą patelnię. 


Kładziemy co chcemy, ja akurat udekorowałam placek i wrzuciłam do mikrofalówki na moment, żeby ser się rozpuścił i tyle. po minucie/dwóch można wcinać. Ach jeszcze potem dodałam więcej ketchupu dla smaku. Pyszne :)

Pozdrawiam!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Gdzie byłam jak mnie nie było

Witam i przepraszam za swoją nieobecność. Jak u większości tak i u mnie koniec semestru = nagle tysiące spraw, dużo nauki, mało czasu na cokolwiek i tak dalej. Cały tydzień albo się uczyłam, ale od czwartków to już zupełnie co innego...

Byłam w Wyzimie, Blaviken, Cintrze, Oxenfurcie, Ellander, Brokilonie i w wielu innych miejscach, jednocześnie będąc w ciepłym pokoju pod kocem. Tak, tak, to miejsca fikcyjne, które znajdziemy czytając Wiedźmina. Nie sądziłam, że otwierając pierwszą książkę tak się wciągnę i nie będę mogła się oderwać aż do niedzieli. Powrót do nauki, a od czwartku/piątku znowu przenosiłam się w ten magiczny świat, pochłaniając jedną książkę za drugą. O Geralcie z Rivii każdy chyba słyszał. Oprócz książek są komiksy, gry komputerowe, film, serial. Pamiętam, że kiedyś oglądałam go kiedy leciał w telewizji, ale wtedy mnie tak nie porwał, poza tym kto czytał książkę i oglądał film, na pewno powie, że to dwie zupełnie inne rzeczy. Książka jest po prostu genialna, a film jak to nasze filmy raczej słaby. 
Co tu więcej pisać, po prostu polecam wszystkim którzy jeszcze nie czytali. Sama nie mogę się doczekać kiedy będę miała czas znowu spotkać się z Geraltem, Jaskrem, Yennefer i resztą postaci. 

zszywka.pl
Jestem ciekawa czy czytaliście Wiedźmina? 
A może chociaż inne książki Andrzeja Sapkowskiego?

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Porządki

Spóźniony post, bo miał ukazać się w grudniu, ale nie miałam tyle czasu, żeby pokazać Wam moje denko. Na zakończenie roku zrobiłam solidne porządki w kosmetykach.
Nie wszystkie produkty udało mi się wykończyć do zera, ale musiałam je wyrzucić z powodu przeterminowania. Są to obydwa kremy do twarzy, resztę wykorzystałam do dna.

1. Avon Care krem do rąk w zimowej odsłonie. Miałam już sporo kremów z tej serii i zawsze mi pomagały. Kupię ponownie.
2. Avon colour style tusz do rzęs. Czarny tusz, z którego byłam zadowolona, do końca jego życia (a żył długo, około roku) był w dobrej formie, ładnie podkreślał rzęsy i nie osypywał się. Kupiłabym ponownie, gdyby nie to, że mam chęć na inne marki. 
3. Bell naturalna pomadka ochronna. Pisałam już o niej tu. Po napisaniu recenzji jakoś zaczęła mi pasować i w sumie zużyłam ją do końca bez przymusu. Może i bym kupiła, ale chcę wypróbować inne pomadki.

4. Avon Care Rich moisture odżywczy krem do twarzy z wyciągiem z ziaren soi i wit. E. Używałam go jako krem na noc i nie mam mu nic do zarzucenia. Nie kupię, gdyż mam ochotę wypróbować inne kremy.
5. Garnier Skin Naturals nawilżający krem matujący. Muszę przyznać, że to mój pierwszy krem matujący, który rzeczywiście spełniał swoje zadanie. Nie wiem tylko czy w kwestii nawilżania był aż taki super, ale matował porządnie. Nie kupię, gdyż mam ochotę wypróbować inne kremy.


 6. Colgate Plax ice. Dobry płyn do płukania jamy ustnej, ale nie kupię ponownie, gdyż trochę wykrzywiał mi gębę podczas płukania i dlatego kolejny płyn, który kupiłam nie jest już ICE, a bardziej neutralny.


7. Avon liv botanicals mleczko do demakijażu. Z nim męczyłam się dłużej nie wypadało, w końcu zaczęły mnie po nim szczypać oczy i z ulgą wyrzuciłam tą resztkę, która jeszcze została w opakowaniu. Dobrze radził sobie z makijażem, ale nie kupię ponownie, ponieważ chyba już nie produkują tego, a po drugie mam ochotę na coś nie z Avonu w końcu.
8. L'biotica Biovax maska do włosów przetłuszczających się. Na początku byłam zachwycona swoją pierwszą maską od tej firmy, jednak podczas ostatniego miesiąca tak mnie wkurzała, zwłaszcza tym, że nie chciała się skończyć. Działanie raczej pozytywne, ale nie kupię ponownie, gdyż mam maskę Agafii do stosowania na skórę głowy i znając życie rok minie zanim ją skończę.


9. Eliksir wzmacniający do włosów Green Pharmacy. Kupiłam w Naturze za 8,49zł, ale cudów nie zdziałał. Jeśli ograniczył wypadanie włosów, to na pewno nie w takim samym stopniu jak Radical, czy woda brzozowa lub Jantar. Nie kupię ponownie.

I to by było na tyle. W planach było więcej kosmetyków, ale są one po prostu nieśmiertelne więc kolejne duże denko pewnie za kwartał.

A jak Wasze porządki noworoczne? Dużo kosmetyków wylądowało w koszu?
Pozdrawiam

czwartek, 2 stycznia 2014

Jak zmieniły się moje włosy przez rok?

Odpowiadając na pytanie tytułowe, raczej nie bardzo się zmieniły. 
Urosły malutko, co prawda podcinałam je 3 razy, ale po 1-2 cm więc powinny być już dłuższe, ale są uparte i rosną wolno.
Ogólnie stwierdzam, że miałam zdecydowanie mniej bad hair day niż kiedyś. Włosy mniej się przetłuszczają (chociaż bywa z tym różnie, np ze względu na pogodę), są zazwyczaj uniesione u nasady, puszyste, sypkie i dość lśniące. Niestety w dalszym ciągu mam zniszczone końcówki, ale postanowiłam, że czas je porządnie podciąć, żeby nie widzieć żadnego rozdwojenia. Wiem, że stracę dużo centymetrów, ale zdrowie włosów jest ważniejsze. W tym roku postanowiłam też zapuścić grzywkę, która towarzyszy mi od paru ładnych lat. Wydaje mi się, że od 1 klasy gimnazjum mam grzywkę, krótszą, dłuższą, prostą lub skośną, ale mam. Cierpi na tym zazwyczaj moje oko dlatego teraz dla odmiany postaram się zapuścić grzywę.
Moje włosy nadal są ni to proste ni falowane, ale nic z tym nie potrafię zrobić, widać taka ich uroda.
Przywykłam do swoich pojedynczych siwych włosów, ale dwa razy użyłam balsamu koloryzującego, żeby przez jakiś czas na nie nie patrzeć.
Pod koniec roku przekonałam się do metody OMO oraz do regularnego olejowania. Mam nadzieję, że za rok o tej porze moje włosy będą już takie o jakich marzę. Dobrze byłoby gdyby ten dzień nastał prędzej, ale znając swoje włosy nie mam zbyt dużych nadziei. ;)

koniec 2012 r

koniec 2013 r
Pierwsze zdjęcie bez lampy drugie z lampą. Szkoda, że nie ujarzmiłam włosów do drugiego zdjęcia, ale widać jakąś różnicę.
Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...