środa, 19 lutego 2014

Denko

Nawet nie wiecie jaką radość sprawia mi kończenie kosmetyków! Idzie mi to strasznie powoli, do tego w ostatnim roku pilnowałam się żeby nie kupić szóstego szamponu, który zdąży się przeterminować zanim zacznę go używać, więc z żalem patrzyłam na Wasze posty zakupowe. Pod koniec roku udało mi się wykończyć sporo kosmetyków, a teraz do kosza lecą kolejne produkty, a ja niedługo zminimalizuję swoje zasoby i będę mogła znowu poszaleć w drogerii :D. 


1. Skoncentrowany szampon Pharmaceris do włosów osłabionych. Myślałam, że nigdy go nie skończę. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, żeby umyć dobrze całe włosy. Zapach mi się podobał. Nie podrażniał. Cena dość wysoka, ale ja akurat kupiłam go w promocji gdzieś za 18 zł.  Kupiłabym ponownie, gdyby nie to, że jest tysiąc innych szamponów na które mam ochotę.


2. Tonik ściągający Garnier. Z tym też męczyłam się dłużej niż należy, ale żal mi było wyrzucać tyle płynu więc mimo drobnego przeterminowania używałam go dalej, a on nie zrobił krzywdy mojej skórze. Zapach taki sobie, mnie się nie podobał. Ceny nie znam już, zresztą to była część zestawu, krem z tej linii pojawił się w poprzednim denku. Tonik dobrze oczyszczał moją skórę, ale póki co nie zamierzam kupić go ponownie.


3. Maska do twarzy Avon Planet spa z minerałami z Morza Martwego. Ceny też już nie pamiętam, ale pewnie coś około 10 zł. Lubiłam ten produkt, faktycznie skóra była ładniejsza, miękka i oczyszczona. Może jeszcze kiedyś ją zamówię.

To by było na tyle. Znacie któryś z tych produktów? Spisały się u Was?
Pozdrawiam

czwartek, 13 lutego 2014

Włosy w styczniu

Nie miałam czasu za bardzo zajmować się włosami w styczniu, do tego zima, stres itp. spowodowały, że moje włosy były w stanie średnim. Pielęgnacja wyglądała niemal tak jak miesiąc wcześniej, ale w lutym planuję wprowadzić w końcu jakieś zmiany.

Mycie: Pharmaceris skoncentrowany szampon wzmacniający (w końcu się skończył!) 
Odżywki: Isana z babassu, Gliss kur z olejem arganowym i mleczkiem kokosowym
Maski: Babcia Agafia wzmacniająca, Ziaja z ceramidami
Olej: 2x lniany, 2x kokosowy
Zabezpieczanie końcówek: maska Ziaja z ceramidami b/s
Wcierka: Radical mgiełka

zdjęcie bez lampy


Przetłuszczanie: Jak na taką pogodę, nie najgorzej.
Wypadanie: Zminimalizowane, choć były dni kiedy się nasilało. (stres)
Problem: połamane końcówki, puszenie wierzchniej warstwy, elektryzowanie.
Przyrost: Nie mierzyłam, może trochę ponad 1cm. Teraz zapuszczam grzywkę więc mam nowe pasmo kontrolne które wynosi 16,5 cm.
Inne: Praktycznie przez cały miesiąc wspomagałam się multiwitaminą z Biedronki, oraz witaminą B12 do ssania.

Jak się mają Wasze włosy?
Pozdrawiam

sobota, 8 lutego 2014

Isana z babassu

Hej,
Dziś krótko o znanej i już wycofanej ze sprzedaży odżywce - Isana z olejkiem babassu. Swego czasu cieszyła się bardzo dużą popularnością i wieloma pozytywnymi komentarzami więc kupiłam ją i ja. 

Jak się sprawdziła? 


Po myciu nałożona na kilka minut w sumie szału nie robiła na moich włosach, po prostu łatwiejsze rozczesywanie, trochę połysku. Włosy i tak nie były jakoś specjalnie nawilżone więc zaczęłam ją używać przed myciem. Czasem pod czepek na pół godziny, czasem po prostu na chwilę przed myciem. Efekt zadowalający, więc pewnie tak skończy swój żywot, ale choć jest dość rzadka to bardzo wydajna. U mnie najlepszy efekt daje nałożona na olej więc w sumie nie żałuję wydanych pieniędzy na tą popularną odżywkę.

Używałyście? Spisała się na Waszych włosach?
Pozdrawiam

wtorek, 4 lutego 2014

W kuchni

Ostatnio rzadko tu bywam, jakoś nie mam weny do pisania postów, ale regularnie odwiedzam Wasze blogi.
Kathy Leonia często sprawia, że cieknie mi ślinka jak patrzę na jej kulinarne przeboje, więc postanowiłam też coś wyczarować. Zwykle w kuchni mam dwie lewe ręce, jednak raz na jakiś czas coś nawet jadalnego przygotuję.
Nigdy nie jadłam pizzerki, pamiętam jak sto lat temu, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, wszyscy je jedli, (potem nastała era bułek z parówką, ale pizzerki wciąż się jeszcze przewijały :p)
Postanowiłam jakoś na to zaradzić i stworzyłam własnymi rękami swoją "pizzerkę", a co. Jestem pewna, że była dużo lepsza niż te sklepowe. ;)

Przepis musiał być prosty inaczej bym nie podołała.
ciasto: mąka i ciepła woda
cała reszta: to co było pod ręką, oraz co lubimy, u mnie był to ketchup, paróweczka, ser i znowu ketchup.

a tak wyglądało moje dzieło: 


 Rumiany placuszek, nawet kształtny mi wyszedł. Otóż mieszamy mąkę z wodą i ugniatamy aż ugnieciemy do satysfakcjonującej nas masy, nadajemy kształt i wrzucamy na suchą patelnię. 


Kładziemy co chcemy, ja akurat udekorowałam placek i wrzuciłam do mikrofalówki na moment, żeby ser się rozpuścił i tyle. po minucie/dwóch można wcinać. Ach jeszcze potem dodałam więcej ketchupu dla smaku. Pyszne :)

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...