poniedziałek, 18 lutego 2013

Po roku lepszej pielęgnacji włosów

Witajcie,
Jakoś niedawno minął rok od kiedy trafiłam na blogi włosowe i postanowiłam zadbać o swoje kłaki. Przestałam wtedy słodzić herbatę, a po jakimś czasem z czarnej przejść na zieloną, cały czas staram się wyrzucać z mojego jadłospisu produkty typu chipsy, fastfoody, a zastępować je owocami, warzywami i co się jeszcze nie spełniło, rybami. Nie ma mowy o zrezygnowaniu ze słodyczy czy coś, po prostu dietę muszę bardziej urozmaicić. 

Zaczęłam dbać o włosy. Kiedyś po prostu je miałam na głowie, były jakie były, zawsze ścinałam je na boba lub jakąś tragiczną fryzurę max do ramion. Włosy się niszczyły, elektryzowały, przetłuszczały na czubku, a końce były suche, słowem nic specjalnego. Przygotowałam też małą tabelkę, przedstawiającą jak było rok temu, a jak jest teraz, ale pewnie nie zamieściłam tam wszystkiego i jeśli mnie oświeci to już po opublikowaniu posta. O właśnie mi się przypomniało, że kiedyś kilka razy pofarbowałam włosy, ale już ponad rok temu zeszłam do naturalnego koloru i nie myślę o malowaniu, chociaż coraz więcej siwych włosów pojawia się na mojej skroni ;(.


Kiedyś
Obecnie
Mycie włosów szamponem 2w1
Mycie włosów szamponami dostosowanymi do potrzeb, z lepszymi składami
Brak odżywek, masek, olei
Odżywka obowiązkowo po każdym myciu,
Co jakiś czas maski,
Oleje, chociaż to moja najmniej ulubiona czynność
Mycie co 2 dni (czasem drugiego dnia były już w opłakanym stanie L)
Mycie co 2 dni
Wcierki? Co to? Po co?
Tak się przyzwyczaiłam do wieczornego wcierania odżywek w skórę głowy, że gdy mam przerwę między kuracjami jakoś mi dziwnie :D
Prostowanie, kilka razy w tygodniu
Zero prostowania
Sporadyczne suszenie włosów suszarką
Zero suszarki
Nie brałam żadnych suplementów diety na poprawę stanu włosów, paznokci
Teraz dalej nie przyjmuję żadnych tabletek, ale bez siemienia lnianego nie wyobrażam już sobie życia
Wypadało mi sporo włosów
Wypada dosłownie kilka włosów




Na początku "włosomaniactwa", które zresztą nie ogarnęło mnie tak do reszty, chciałam nauczyć się czytać i rozumieć składy, dowiedzieć się wszystkiego o swoich włosach, ale też o innych typach i pomagać tym, którzy nie umieją sobie poradzić ze strzechą na własnej głowie, jednak plany te niedługo potem się zmieniły i intuicyjnie dobieram sobie produkty, posiłkując się jedynie recenzjami na blogach i wizażu. 
Powinno być zamieszczone tu jeszcze zdjęcie z zeszłego roku i obecne, ale tak się składa, że nie mam możliwości wrzucić teraźniejszego zdjęcia więc dodam jak już takie zrobię, pewnie w weekend.

A jak było z waszymi włosami kiedyś? Dużo musiałyście zmienić w pielęgnacji? 
Pozdrawiam.

czwartek, 14 lutego 2013

Woda brzozowa

Kiedy pod koniec stycznia zobaczyłam ją w jednym, jedynym kiosku od razu poczułam, że muszę ją mieć inaczej moje życie nie będzie miało sensu. Dziś udało mi się kupić ostatnią buteleczkę wody brzozowej.


Kulpol Woda brzozowa ma za zadanie wzmocnić cebulki włosowe i zmniejszyć przetłuszczanie włosów. Za 125 ml zapłaciłam 5,80 zł. Skład: alkohol, woda, sok z brzozy, zapach. 
Od jakiegoś czasu zupełnie nie mam problemu z wypadającymi włosami, z przetłuszczaniem trochę jeszcze tak, moje włosy rosną bardzo wolno i mam nadzieję, że ta woda przyspieszy ten proces oraz spowoduje atak baby hair! 
Na początku miesiąca byłam u fryzjerki, mam teraz zdrowe końce, jednak pozbyłam się 2-3cm więc trzeba to szybko nadgonić, no i grzywka... tu niestety jak zawsze nie wyszło. Z mojej równej i grubej grzywki zostały cienkie, smutne pazurki i wyglądam strasznie w czymś takim. Oprócz tego grzywka teraz kompletnie się nie układa, strasznie się wywija i chociaż po powrocie do domu od razu trochę ją zmodyfikowałam, dużo się nie zmieniło, ponieważ włosy są zbyt krótkie i póki co muszę się z tym męczyć :(
Tak więc teraz najwięcej uwagi przywiązuję do grzywki i mam nadzieję, że woda brzozowa sprawi, że szybko się ona wyrówna i zagęści.
Od soboty zaczynam wcieranie!

Miałyście może do czynienia z tą wodą? Albo może polecacie coś niedrogiego, łatwo dostępnego co spowoduje szybki wzrost włosów? :D 

Miłego dnia! :)

środa, 13 lutego 2013

Czas miłości

Witajcie,
Od jakiegoś czasu kompletnie nie mam weny do prowadzenia bloga, ale tak nie może być więc postaram się coś napisać.
Ostatnio w moje ręce wpadła ciekawa książka - "Czas miłości". Tytuł w sam raz, w końcu jutro Walentynki i dużo osób z pewnością nie może doczekać się tego dnia, ja jakoś nigdy nie obchodziłam go w specjalny sposób, aczkolwiek nie jestem też jakimś wrogiem tego "święta". W sumie mogłabym napisać coś więcej o tym, ale miał być inny temat.


Jan Stępień - "Czas miłości". Jest to książka dość krótka, tylko 144 strony, strasznie szybko się ją czyta. Opowiada o pani bibliotekarce, która właśnie przeszła na emeryturę i musi zmierzyć się ze swoim nowym życiem. Książka mnie wciągnęła bardzo, jest napisana prostym językiem, przedstawia zwykłe życie w Polsce. Porusza między innymi takie tematy jak wiara w Boga, reinkarnacja, oczywiście miłość, PRL, rodzina, pieniądze. 
Warto przeczytać, dużo czasu Wam nie zajmie.
Mnie osobiście zaskoczyła treść książki, nie znałam wcześniej tego autora, a opisu książki jakoś nie można znaleźć w internecie, po prostu leżała, wzięłam więc i przeczytałam, sądząc, że to jakaś cukierkowa opowieść o miłości znacznie młodszych ludzi, cieszę się, że tak nie było. 

Ok, to by było na tyle, mam nadzieję, że chęć do pisania kolejnych postów do mnie wróci.
Trzymajcie się ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...