czwartek, 31 grudnia 2015

I włos Ci z głowy nie spadnie

Hej!
W grudniu postanowiłam bardziej zadbać o swoje włosy i tak wpadłam do apteki po 2 opakowania tabletek CALCIUM PANTOTHENICUM, o których czytałam różne opinie. 
Jedno pudełko zawiera 50 tabletek, kosztuje około 7zł, połykałam 2 rano i 2 wieczorem przez 25 dni, choć wiele osób zażywa je przez 2-3 miesiące. Mi już się znudziło, ale kto wie czy w styczniu nie kupię kolejnej porcji.


Efekty:
- już po tygodniu wypadało mniej włosów
- brak "niespodzianek" na twarzy, a wręcz poprawa cery
- paznokcie w takim samym stanie jak przed zażywaniem tabletek
- brak jakichkolwiek skutków ubocznych
- co do przyrostu włosów - trudno mi powiedzieć, ale za tydzień zrobię dokładne pomiary

Podsumowując, tabletki dobrze się spisały, bardzo cieszy mnie zmniejszone wypadanie włosów. Ostatnio miałam wrażenie, że włosy lecą mi na potęgę, a teraz problem praktycznie nie istnieje. Mam nadzieję, że przyczyniły się także do szybszego wzrostu włosów. Na pewno jeszcze wrócę do łykania Calcium Pantothenicum.

Drodzy czytelnicy bloga, życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym 2016 roku!
Udanego Sylwestra :-)
Pozdrawiam

czwartek, 19 listopada 2015

Kropeczki

Hej!
Jak nie trudno zauważyć ostatnio nie mam zupełnie czasu na bloga. W końcu jednak znalazłam kilka minut i pomalowałam paznokcie (od razu lepiej się czuję). 
Bardzo przypadł mi do gustu lakier Wibo Gold Line w pomarańczowym kolorze. Według mnie jedna warstwa dobrze kryje, posiada wygodny pędzelek, dobrą konsystencję i szybkie wysycha, a więc wszystko czego oczekuję. Trwałość też jest bardzo dobra + cena 4 zł w Lidlu - no jak tu nie kupić. 
Dla urozmaicenia ozdobiłam paznokcie kropeczkami lakierem Essence do wzorków. Co prawda nie mam doświadczenia w fikuśnym ozdabianiu paznokci, ale ten lakier naprawdę się do tego nadaje. Jest gęsty i bardzo dobrze napigmentowany. Z takimi paznokciami chodziłam cały tydzień i gdyby nie odrost, to chodziłabym tak dłużej.


Pozdrawiam!

piątek, 9 października 2015

Zakupy

Witam po długiej przerwie.
Ostatnio nie mam weny do pisania postów, jednak z uwagi na wiernych czytelników (zwłaszcza pewnego Leona) musiałam w końcu coś sklecić. 
Tematem dzisiejszej notki będą zakupy, jakie poczyniłam w ostatnim czasie. Wakacje niezbyt sprzyjały dbaniu o włosy więc większość nowości to kosmetyki do pielęgnacji kłaków: 


1. Balea - kofeinowa odżywka do włosów. Mam nadzieję, że nie będzie obciążać włosów, choć z uwagi na kofeinę bardziej skupię się na nakładaniu jej na skalp, by pobudzić cebulki.
2. Yves Rocher - szampon pokrzywowy. Jego zadaniem jest dokładne oczyszczenie włosów i zmniejszenie ich przetłuszczania.
3. Marion Hair antiage - specyfik odmładzający włosy. Kupiony kiedyś w Biedronce, nie wiem czego się po nim spodziewać.
4. Biovax Gold - maska do włosów. 

i coś do twarzy, skoro zadbane włosy będą już zwracać uwagę to nie można ich straszyć brzydką cerą ;)


5. Nivea odświeżający krem nawilżający na dzień - krem używam od początku października i jestem zadowolona. Po pierwsze bardzo szybko się wchłania i nie jest tłusty, w przeciwieństwie do mojego ostatniego kremu tej firmy. 
6. Flos-lek żel ze świetlikiem lekarskim do powiek i pod oczy. 
7. Avon Bright Start - podkład. Testowałam próbkę przed zakupem i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. 

I to by było na tyle. 
Czy ktoś używał tych produktów? Jakie są Wasze opinie? 

Pozdrawiam.

sobota, 29 sierpnia 2015

Kolejna zmiana

Witam!
Dziś ciąg dalszy włosowych zmian. Miesiąc temu pofarbowałam swoje kłaki na kolor czarny. Dni mijały, kolor się wypłukiwał i w sumie bardzo dobrze, gdyż jednak wolę się w nieco jaśniejszych kolorach. Czarny mi się podobał, ale jakoś mnie przytłaczał i wyglądałam na wiecznie smutną. 
Póki co nie zamierzam zmieniać koloru, za to postanowiłam zmienić długość włosów. Niestety wakacje w moim przypadku nie sprzyjają dbaniu o włosy. 3 miesiące używania tego samego zestawu kosmetyków, brak masek, sporadycznie olej, a nawet częściej mycie włosów co 3 dni. To wszystko sprawiło, że włosy zaczęły się plątać i wyglądać żałośnie, chociaż na foci którą wrzucam wyglądają całkiem przyzwoicie. Niestety wyjście z domu w rozpuszczonych włosach kończyło się strąkami i supłami więc nie namyślając się długo postanowiłam je skrócić. 

Włosy przed cięciem:

i nowa fryzura:

Na zdjęciu może wyglądają na krzywo obcięte, ale to wina mojego ustawienia. 
Od razu łatwiej się żyje w takiej fryzurce. Póki co końcówki są w świetnej formie, zero plątania, supełków, szybciej schną po myciu, same plusy.
Choć zawsze chciałam mieć długie włosy to cieszę się z tego cięcia. Może jeszcze zapuszczę kłaki na wymarzoną długość, jednak na pewno nie będę ich zapuszczać na siłę. A jak nigdy nie osiągnę odpowiedniej długości to też się nic nie stanie, może lepiej mi w krótkich włosach? Ważne, żeby czuć się dobrze w swojej fryzurze, a nie dążyć do jakiegoś wymyślonego ideału.

Pozdrawiam!

środa, 13 maja 2015

Nowości kosmetyczne

I znowu przyszedł maj... pora na nową porcję wypocin blogowych. W tym odcinku pokażę skromne zakupy jakie ostatnio poczyniłam. 

Odżywka Garnier Fructis oleo repair - odżywka o której słyszałam i czytałam tyle dobrego, że w końcu postanowiłam sprawdzić czy i moim włosom przypadnie do gustu. 
Dry shampoo - suchy szampon z Biedronki. Jestem nim zachwycona. Dla mojej głowy jest lepszy od słynnego Batiste, bo ma przyjemny delikatny zapach, nie swędzi mnie po nim głowa! Ostatnio dzięki niemu moje włosy przetrwały 4 dni bez mycia (zwykle myję co 2 dni). Fakt, wyczesać go z włosów nie jest tak łatwo, ale dla mnie i tak jest świetny. 


I cały zestaw który testuję w maju. 
Garnier Fructis mega objętość 48H - no cóż, użyłam go dopiero kilka razy, ale jakoś mega objętości nie zauważyłam póki co, choć suszyłam włosy suszarką. 
Eveline argan + keratin olejek 8 w 1 - myślałam że nada się do wygładzania włosów czy zabezpieczania końcówek, jednak nie na moich włosach takie numery. Używam go więc na godzinę przed myciem.


Farmona ampułki Radical - koncentrat przeciw wypadaniu włosów, kupiony w Biedronce. Ostatnio włosów wypadało mi trochę za dużo więc mam nadzieję, że dzięki nim sytuacja się poprawi. Dziś zaczynam kurację. 


zdjęcia można powiększyć poprzez klik ;)

I to by było na tyle. A tak, nie było ostatnio aktualizacji włosów, a szkoda, bo ścięłam 5 cm. Włosy są o niebo lepsze, ale oczywiście nie miał mi kto zrobić zdjęcia. 

Pozdrawiam

niedziela, 1 marca 2015

Włosy - styczeń, luty

W styczniu starałam się aby moje włosy znów dobrze wyglądały. Pielęgnacja wyglądała tak jak w grudniu, niestety nie udało mi się być systematyczną i w sumie włosów nie dopieściłam tak bardzo jak chciałam. Oprócz mycia i nakładania odżywki co 2-3 dni przez 14 dni wcierania Kulpol L-102, co by pobudzić cebulki i uzyskać dodatkowe centymetry. Dla lepszych efektów zaczęłam znowu przez 12 dni pić siemię lniane. W styczniu pomalowałam też włosy farbą z poprzedniego posta, Joanna herbaciany brąz.

1 lutego skróciłam włosy o około 3 cm. I to tyle. W lutym kompletnie nie miałam głowy do zajmowania się włosami więc nic oprócz mycia i odżywki nie dostawały. Zero oleju, zero masek, chciałam przynajmniej wrócić do wcierania Jantaru, lecz po 4 dniach dałam spokój.
Na zdjęciach prezentują się całkiem ok, choć zrobiły się suche, z tendencją do plątania i łamania końców..


bez lampy

z lampą

Na drugim zdjęciu nie mam im nic do zarzucenia, ale niestety w rzeczywistości tak pięknie nie wyglądają.

Postanowiłam więc, że marzec będzie u mnie miesiącem intensywnego olejowania, sądzę że i maski zagoszczą na łepetynie. Może tym razem skutecznie wrócę do wcierania jakiegoś specyfiku, ale nie wiem czy wybrać Jantar czy Radical, a może dać skórze jeszcze trochę wolnego od wcierania?

Pozdrawiam

poniedziałek, 23 lutego 2015

Joanna herbaciany brąz

W styczniu odrosty zaczęły mnie bardzo denerwować, dlatego postanowiłam zafarbować włosy na długości kolorem zbliżonym do mojego naturalnego. Wybrałam do tego farbę marki Joanna Multi Cream efekt 3D - 39.5 herbaciany brąz.




Nie wiem gdzie ja miałam oczy i rozum, bo przecież na 'blond' włosach kolor musiał wyjść jaśniejszy niż powinien. Mimo to byłam zadowolona z efektu bo różnica między odrostem a resztą nie była zbyt widoczna. Teraz po miesiącu od malowania, kolor nie jest już tak ciemny, dlatego zastanawiam się nad kolejnym farbowaniem, lub naturalnym sposobem na przyciemnienie włosów. Najchętniej ścięłabym te malowane kudły, bo nie są w najlepszej kondycji, coraz częściej napotykam na supełki na pojedynczych włosach, co bardzo mnie drażni. Poza tym porowatość się zwiększyła, no i kolor... Ohydny, ale myślę, że niedługo się z nim rozprawię. Co mi strzeliło do głowy, żeby robić z siebie blondynkę? A nawet rudą, bo teraz moje włosy mają kolor nijaki wpadający w rudy z 5 centymetrowym ciemnym odrostem...
Gdyby włosy tak zechciały rosnąć 3 cm na miesiąc, nie wahałabym się nawet przed ścięciem do ramion albo na boba, ale nie chcą rosnąć i muszę z tym żyć.


wciąż widać odrost
zdjęcie wyżej ma lepszą jakość
Jak myślicie, co powinnam zrobić teraz z włosami?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...