niedziela, 24 listopada 2013

Venita - Henna Color

Już dawno chodziły za mną zmiany i tak oto obdarzyłam swoje włosy całkiem nowym kolorem. Lubię swój naturalny kolor, jednak masa siwych włosów coraz bardziej mnie wkurza. Sięgnęłam zatem po balsam koloryzujący Venita Henna Color, w odcieniu rubinu.




Henna kosztowała mnie jakieś 7zł w Hebe. Chyba miałam pecha, bo wybór był bardzo ograniczony. Było raptem 5 odcieni do wyboru, a że lubię czerwony kolor, wybrałam rubin. Ogólnie firma ma 24 kolory do zaoferowania. 

Aplikacja jest niezwykle prosta. Wystarczy umyć włosy, odcisnąć nadmiar wody w ręcznik, rozczesać kudły i dokładnie nanieść balsam na włosy i chwilę go wmasowywać, po czym najlepiej zawinąć w foliowy czepek i po ok. 40 minutach zmyć.
Balsam ma ładny zapach, nie spływa z włosów, aplikacja raczej nie sprawia problemów. Moim włosom nie wyrządza żadnej krzywdy, po hennie są gładkie i błyszczące. Kolor utrzymuje się do 8 myć, myjąc włosy co drugi dzień nie jest więc tak źle z trwałością.


Jestem zadowolona z efektu i mam ochotę na kolejną zmianę koloru. Na pewno spróbuję czarnego, gdyż zawsze byłam ciekawa jakbym wyglądała w takim ciemnym kolorze, a bałam się takiego eksperymentu z farbą. Wystarczy, że kiedyś brąz zaczął się wypłukiwać i stałam się ruda. ;/

Co sądzicie? Jaki kolor polecacie na przyszłość?

Pozdrawiam

poniedziałek, 18 listopada 2013

Garnier - szampon nadający objętość

Przez niemal całe wakacje używałam szamponu Garnier Ultra Doux więc chyba wypadałoby coś o nim skrobnąć.


Szampon przeznaczony jest do włosów cienkich aby dodać im blasku i objętości. Zawarte w szamponie drożdże piwne są bogatym źródłem minerałów, które wzmacniają włosy i nadają im objętość. Dzięki swoim właściwościom odżywczym stosowane są od dawna w pielęgnacji ciała. Owoc granatu znany jest z właściwości przywracających energię i żywotność, zaś dzięki swoim cząsteczkom energetyzującym i nawilżającym, ekstrakt z owocu granatu zapewnia włosom połysk i zmysłowy zapach. Dodatkowo, zawarte w nim naturalne antyoksydanty dodają włosom energii. W rezultacie włosy są trwale wzmocnione i zachwycają objętością. 


Czy mnie zachwycił?
Tak! Najważniejsze dla mnie jest aby włosy były świeże przez 2 dni i ten szampon mnie nie zawiódł. Zapach przyjemny, konsystencja też, szampon jest wydajny i dobrze się pieni. Używałam go do częstego mycia i nie wywołał podrażnień ani łupieżu czy innych niepożądanych skutków. Czy nadaje blask? Może i tak, nie wiem, zawsze po myciu nakładam odżywkę więc trudno stwierdzić. Co do objętości jakiegoś szału nie ma, ale mam w posiadaniu jakiś szampon po którym włosy ani trochę nie są odbite od nasady więc mogę uznać, że szampon Garniera daje radę.
Z dostępnością nie ma problemu, cena też nie jest wysoka. 
Jestem z tego szamponu zadowolona i polecam Wam go wypróbować. :)

Pozdrawiam

piątek, 15 listopada 2013

Włosy w październiku

Trochę spóźniona, ale jest. Kolejna aktualizacja moich włosów.

Czego używałam?
Mycie: Pharmaceris skoncentrowany szampon wzmacniający
Odżywki: Isana z babassu
Maski: Biovax do włosów przetłuszczających się 
Oleje: Olej lniany + rycynowy x3
Zabezpieczanie końcówek: Ziaja z ceramidami
Wcierka: Eliksir Green Pharmacy 
Inne: Codziennie piję zieloną herbatę, dość regularnie jem siemię lniane, podjadam ziarna słonecznika i nerkowce.

Przetłuszczanie: Jak zwykle myję włosy co dwa dni, ale czasem ich stan już po pierwszym był średni, z powodu chłodu, wiatru itp.
Wypadanie: w tym miesiącu trochę bardziej się nasiliło. Wiadomo powszechnie, że na jesień więcej włosów wypada i taka też jest moja teoria. Mimo wszystko nie wypada mi więcej niż sto włosów dziennie, a więc nie ma powodu do zmartwień.
Fryzura: jeśli tylko pogoda pozwala chodzę w rozpuszczonych włosach, jednak ostatnio bardziej wieje wiatr, do tego noszę kurtkę z kołnierzem i włosy niestety nie mają lekko, dlatego najlepszy jest wysoki koczek, ale nie zbyt lubię w nim wychodzić do ludzi, wybieram więc kitek.
Problem: rozdwojone i połamane końce - i to bardzo, słyszałam nawet, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ścięcie włosów do ramion, gdyż zniszczenia na niektórych włosach są aż tak daleko ;/

No i zdjęcie kiepskiej jakości:

Nawet siwy włos się załapał...
Pozdrawiam

wtorek, 5 listopada 2013

Bell pomadka ochronna do ust

We wczorajszym podsumowaniu pisałam, że tytułowy produkt jakoś mnie denerwował. Dlaczego? Już wyjaśniam. 
Oczywiście kupiłam ją w Biedronce kiedyś tam, ponieważ byłam zachwycona inną wersją balsamu Bell poza tym taka naturalna, na wiosnę mi się przyda...



Piękny opis, no i początkowo wydawała mi się fajną pomadką, chociaż nie tak dobrą jak jej sportowa siostra, o której pisałam tutaj. Tamta bardzo przypadła mi do gustu, chyba najlepsza jaką miałam, ale w sumie dużo balsamów nie testowałam. 
Wracając do tej naturalnej wersji, po jakimś czasie stwierdziłam, że jest jakby za ciężka, w dodatku nie wiem już czy zawsze taka była, czy dopiero w trakcie używania, ale zrobiła się strasznie miękka co mnie bardzo denerwowało. Wystarczyło przytknąć pomadkę do ust i już pokrywała je grubą warstwą, która się nie wchłania i jakby tak ciąży na moich ustach, po prostu jej jej za dużo. 
A to co jeszcze mnie denerwuje w mojej pomadce to to, że zepsuł mi się ten mechanizm i tak gdzieś 1/3 produktu na zawsze pozostanie nie użyta, gdyż nie mogę jej wysunąć.
Oczywiście balsam chroni usta i nadaje im miękkość oraz połysk, ale jednak nie jest moim ulubieńcem. 

Miałyście może z nią do czynienia?
Pozdrawiam

poniedziałek, 4 listopada 2013

Podsumowanie października

Wszyscy robią takie ładne podsumowania miesiąca, zrobię i ja. Miała być aktualizacja włosowa, ale nie posiadam aktualnego zdjęcia więc muszę z tym poczekać. A więc przedstawiam kilka punktów opisujących co tam ciekawego w minionym miesiącu się u mnie działo.

1. Powrót na studia i jakoś mało czasu na wszystko.
2. Suchy szampon Batiste. Jedyna kosmetyczna nowość na jaką się skusiłam i nie mogłam przejść koło niej obojętnie w Hebe. Nie dałam się złamać też szamponom Farmony ani szamponom i odżywkom DeBa w Biedronce. 
3. Produkt który mnie wkurzał - pomadka ochronna do ust Bell. 
4. Co udało mi się zużyć? NIC. A na celowniku miałam krem do twarzy, mleczko do demakijażu oraz maskę do włosów Biovax. W listopadzie na pewno się ich pozbędę.
5. Mimo, że się starałam zapominałam codziennie jeść siemię lniane.

Bez zdjęć, bez szału, ale niestety czas na mnie. Zajęcia rzecz ważniejsza niż nowa, wypasiona notka na blogu.

Jedno jest pewne, w listopadzie muszę lepiej zarządzać czasem.
Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...